Luneta Termowizyjna TL35SE - Opinia myśliwego

Luneta termowizyjna Infiray TUBE TL35SE - luneta taka sama jak inne, ale jednak inna
Pierwsza wzmianka na temat tej lunety spowodowała błyskawiczne skojarzenia z modelem telefonu Iphone SE. Jak wiadomo model SE jest budżetowym telefonem tego producenta. Czy Infiray idzie w ta stronę i pod nazwą, która w świecie termowizji ma już markę będzie oferował tanie rozwiązania?
Rzut okiem na cenę i już wiemy, że są tańsze lunety.
Luneta termowizyjna myśliwska nawiązująca kształtem do typowych, optycznych lunet to obecnie najbardziej modne i pożądane rozwiązanie. Podobnie jak starsi bracia z serii TUBE (za oceanem Bolt), budowa SE idzie w kierunku tradycyjnych rozwiązań.
Na tym podobieństwa się kończą.
Dlaczego inna?
Z pudełka wyjmujemy, małą kompaktową lunetę termowizyjną na broń. Dobrze wykonaną, spasowaną. Jakość bardzo wysoka. Luneta jest stosunkowo lekka i waży tyle co np. Zeiss Conquest DL, czyli w granicach 700 g. To dobry wynik.
Termowizor zrobiony jest z oczywiście z hartowanego aluminium. Tutaj od razu trzeba wspomnieć, że Infiray postawił na dość nietypowe rozwiązanie. Otóż tubus ma średnicę 25, zamiast typowych i powszechnych 30 mm. W komplecie dostajemy w prawdzie kompletny montaż na szynę picatinny, ale jest on wykonany z aluminium i nie budzi mojego zaufania.


Luneta z termowizją
Środowisko myśliwych zdecydowanie bardziej ufa stalowym rozwiązaniom niż aluminiowym i wynika to z wielu powodów. Szeroki wachlarz kalibrów broni, duże różnice temperatur. To wszystko może decydować, czy montaż będzie trzymał nastawy czy jednak będzie nas zaskakiwał. Tym samy Infiray zaskoczył myśliwych i jeśli ktoś chce nabyć tego SE to musi się doposażyć w obejmy 25 mm. Trochę szkoda.
Kolejna rzecz, która zaskakuje to pierścień zoomu, który wygląda i zachowuje się jak w normalnej lunecie. W pierwszym momencie nawet miałem wrażenie, że przybliżenie jest optyczne a nie cyfrowe. Działa właściwie bezstopniowo. Jest intuicyjne. Jest bardzo wygodne. Rozwiązania zoomu jakie znamy nawet z topowych lunet TUBE 50TH v2 nie są tak wygodne jak ten pierścień. Składam gratulacje Infiray za ten pomysł.
Luneta celownicza termowizyjna ma wbudowaną baterię. Faktycznie długo działa. Producent podaje nawet 11 godzin. To świetny wynik, ale wolałbym mieć jednak, krótszy okres (np. 6 godzin), ale za to slot na Zasilanie do optyki myśliwskiej. Brak tego alternatywnego rozwiązania nie wpływa dobrze np. na moją decyzję zakupową. To odważne podejście do produktu i być może kierunek rozwoju konstrukcji, z którym musimy się oswoić. Natomiast luneta TL 35 SE jest pionierem w tej dziedzinie i bada rynek.
W obsłudze TL 35 SE jest fajny i prosty. To kolejny produkt z dopracowanym menu dla użytkownika. Trochę jak wygodne kapcie. Odpalasz i po chwili wiesz co i jak. Infireyu trzymaj ten kierunek. Nie skacz i nie implementuj co rusz nowego menu i nowej filozofii pracy ze swoimi urządzeniami.


Z lewej strony mamy włącznik i wyłącznik lunety a od góry pokrętło nawigacji w menu. No i tu miałem mały problem. Otóż wybudzenie urządzenia z trybu stand by może nastąpić po wciśnięciu zarówno jednego jak i drugiego przycisku. Zdarzało się niestety dość często i nie wynika to z braku przyzwyczajeń tylko z przypadkowych dotknięć. Suma summarum poświeciłem sporo czasu na kontrolę czy aby się nie włączyło. Szkoda, można było to zrobić jakim podwójnym kliknięciem i np. tylko tą pionowa wieżyczką.
Celownik termowizyjny
Jako że miałem w rękach trzy produkty Infiraya, które są do siebie zbliżone, czyli SAIM 35, Tube TL35 no i omawiany TL35SE, mogę powiedzieć, że oceniając obraz SE jest po środku między TL35, który w tej trójce jest najlepszy a SAIMem, który zamyka podium. Z tym, że nasz omawiany SE jest tylko nieznacznie gorszy od „dużego” TL i dużo lepszy od SAIMa.

Nie będę wchodził w opisy techniczne, te producent udostępnia w swoich materiałach. Moim zdaniem obraz na bazowym powiększeniu x3 jest świetny. Cyfrowy zoom oczywiście pogarsza wrażenia, ale nie ma tragedii. Źle wygląda dopiero przy powiększeniu x9. Tam piksele są wyraźne a obraz rozmyty. Bardzo podoba mi się odtworzenie kształtów i wyrazistość. Nie miałem problemu z identyfikacją obiektów. Lis to lis, zając to zając i nie potrzeba było żadnych dodatkowych termowizorów do zdobycia pełnej informacji o obiekcie.

Reasumując: to bardzo fajna luneta dla tradycjonalistów. Dla kolegów myśliwych, którzy z racji wieku i długiego stażu nie radzą sobie ze wszystkimi nowościami. Przez swoje kompaktowe rozmiary idealnie nadaje się do posadowienia na broni kombinowanej, która obecnie nie cieszy się popularnością, a która za sprawą TL35 SE może znowu wrócić na salony.